Podkuwanie Carmen – fotorelacja

 PODKUWANIE CARMEN

SZWAJCARIA 2016

 

W mojej drugiej podróży do Szwajcarii towarzyszyło mi dużo radości gdyż wiedziałam iż większość mojego czasu poświęcę na fotografowanie koni. Bezsprzecznie konie uważam za najdoskonalsze stworzenia na świecie. Obcowanie z końmi to dla mnie mieszanka dwóch uczuć: strachu i miłości.  Widok stajni, zapach jej towarzyszący, rżenie koni wokół to warunki w których można poczuć zrywanie swoich mieszczańskich łańcuchów. To tu uciekłabym przed całym światem, rezygnując z najdroższych klejnotów tego świata. Codzienna wizyta w stajni to jak najlepsza terapia na zło tego świata i skołatane nerwy.

Bez nazwy-1

Podczas przygotowania do tej sesji zdjęciowej, bałam się, że w trakcie fotografowania będę wyobcowana, a zwierzę nie będzie chciało współpracować, może źle zareaguje na obecność dodatkowej osoby i częste dźwięki migawki aparatu w stresującym dla niego momencie. Myliłam się. Koń, czyli tutaj moja bohaterka Carmen, bardzo charakterna 6 letnia klacz, która na moich oczach była podkuwana, tworzyła z kowalem odrębną przestrzeń.

IMG_1279-1

To jak teatr dwóch aktorów, którzy nie patrzą na reakcję widzów i nie oczekują aprobaty…

Aby podkuć konia potrzeba predyspozycji do tego zawodu, doświadczenia i głębokiego poczucia odpowiedzialności za jego dobrą formę i zdrowie. Należy zdobyć sobie zaufanie konia.

Precyzja i pewność ruchów kowala, którego fotografowałam udowodniły, że jest doświadczonym fachowcem. Widać było profesjonalizm i chęć dbania o zwierzę w tym trudnym momencie.

Bez nazwy-2

To, że mogłam obserwować podkuwanie konia wpłynęło na mnie wyjątkowo. Zaufanie i szczerość oraz współpraca człowieka ze zwierzęciem bardzo mnie poruszyło. Widziałam też przyjaźń, która wydawała się rodzić na moich oczach, choć sam akt wydawał się trudny dla konia, zwłaszcza, że stawał się coraz bardziej zniecierpliwiony.

IMG_1314-1

 

IMG_1322-1

Fotografując tych dwoje, rezygnujesz ze wszystkiego. Uspokajasz się gdy widzisz, że zwierzę czuje się komfortowo. Doceniasz oddanie człowieka, jednocześnie uważnie obserwując zachowanie konia i jego walkę ze zniecierpliwieniem. Kowal skończył swoje zadanie, dziękując Carmen i poklepując ją po przyjacielsku.

Wiedział, że każdy ruch, choć powtarzalny, będzie nowy i w pewien sposób pierwszy.

podkuwanie konia

IMG_1324-1

Bez nazwy-6

IMG_1327-2

To była jedna z sesji zdjęciowych moich marzeń. Udała się dzięki losowi, który mi sprzyjał i na mojej drodze postawił człowieka, który bezgranicznie kocha konie.

Bez nazwy-4

Tego Bloga dedykuję głównej bohaterce Carmen w podzięce za obdarzenie mnie zaufaniem!

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze: 2

  1. Andy 29 Lut 2016 Odpowiedż

    Bardzo interesujące , byłoby ciekawe dowieddzieć się jak to wygląda w Polsce ?

    • admkatie 29 Lut 2016 Odpowiedż

      Postaram się zrelacjonować w najbliższym czasie 🙂

Zostaw komentarz !

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *