Pokaz węgierskich csikós – pasterzy koni na stepach.
Pokaz węgierskich csikós w Hortobágy. „Puszta” – stepowa węgierska równina – zajmuje 82tys hektarów. Jest ona wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dla tych widoków warto wyruszyć na wyprawę w tereny naszych węgierskich Bratanków. Ja swoją długą podróż samochodem odbyłam głównie po to aby spotkać węgierskich csikós (węg. csikós – pasterz koni na stepach) – kultywujących stare tradycje „kładzenia” koni. Początki tego zwyczaju sięgają czasów rozbójników na puszcie. Trenowali oni swoje konie, uczyli je kłaść się na ziemi, aby nie były widoczne z daleka. Jest to rasa: NONIUS charakteryzująca się dużą wytrzymałością i łagodnością. Konie tej rasy  mają zwykle umaszczenie kare lub ciemnogniade. Przy pomocy specjalnych batów, które imitują odgłosy strzałów, uczyli je aby nie bały się strzelaniny.   Siodła, których używają csikós ważą jedynie 2kg i leżą luźno na grzbiecie konia, nie mają popręgu. Są one bardzo wygodne. Kiedy jeździec spada z konia, jego noga nie utyka w strzemionach. Stroje, które noszą csikos’i zmieniały się na przestrzeni wieków. Szerokie spódnicospodnie szyje się z 6 metrów materiału. Do stroju należą również kamizelka oraz charakterystyczny kapelusz z przymocowanym piórem żurawia. „Węgier, Polak dwa bratanki i do konia i do szklanki. Oba zuchy, oba żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi.”
03 maja 2016 in KONIE, by
KONIE – moje życie, moja pasja
KONIE   „Horses… They make my life whole” Konie dla mnie to uosobienie piękna, dumy, potęgi i wolności!   Obcując z końmi, fotografując je, przenoszę się w inny wymiar. Cały świat wokół przestaje istnieć a czas się zatrzymuje. Nic innego wtedy nie widzę, nic nie słyszę… Konie to dla mnie ucieczka od wszystkiego co złe na świecie. Jednocześnie to powrót do marzeń z dzieciństwa… Te marzenia pchały mnie mocno w siodło… ale nie udało się. Kończyło się na szkicach…   Dziś nie posługuję się ołówkiem a aparatem fotograficznym. „Szkicuję” jedynie listę planów do zrealizowania w tym temacie. Fotografia koni niewątpliwie będzie się u mnie pojawiała bardzo bardzo często. c.d.n    
10 Mar 2016 in KONIE, by
Trening jeździecki – Lorena i Enjoy
Trening  Lorena i Enjoy   Szwajcaria 2016   Podczas mojego ostatniego wyjazdu do Szwajcarii, w stajni którą odwiedzałam codziennie, (oprócz podkuwania konia), mogłam również podejrzeć pewną piękną dziewczynę o imieniu Lorena, która przygotowywała się do treningu jeździeckiego. Było mi dane obserwować ten trening przez obiektyw mojego aparatu. Fotografia koni zawsze mocno mnie pociągała. Magnetyczne spojrzenia tych stworzeń zawsze odbijają się na emocjach, już po pierwszym spotkaniu. Tymi fotografiami postanowiłam Wam opowiedzieć historię tandemu, pary doskonałej. Skrupulatna kobieta z ogromną dbałością pielęgnowała konia. Podczas prozaicznych czynności, jak czyszczenie czy zakładanie wędzidła, bohaterka moich fotografii okazywała przywiązanie do konia o imieniu Enjoy. Zapewniała zwierzęciu komfort i dziękowała mu co krok za jego współpracę. Zaimponowała mi precyzją swoich ruchów i pewnością siebie w obchodzeniu się z koniem. Ta drobna kobieta, siłą perswazji i nauki respektowania przez zwierzę określonych zachowań, potrafiła ujarzmić siłę i wielkość konia.   Koń, który jest blisko człowieka, wydaje się być monumentalnym zwierzęciem mającym ogromną siłę i przewagę. To wspaniałe uczucie obserwować trening takiego duetu.Prawdziwy trening jeździecki ! Jest to proces długi i wymagający nieustającego zaangażowania. Liczy się precyzja, nieugiętość jeźdźca, który całkowicie poświęca się zwierzęciu i jego progresowi. Portretowanie koni uczy mnie cierpliwości oraz budzi we mnie respekt przed […]
29 Lut 2016 in KONIE, by
Podkuwanie Carmen – fotorelacja
 PODKUWANIE CARMEN SZWAJCARIA 2016   W mojej drugiej podróży do Szwajcarii towarzyszyło mi dużo radości gdyż wiedziałam iż większość mojego czasu poświęcę na fotografowanie koni. Bezsprzecznie konie uważam za najdoskonalsze stworzenia na świecie. Obcowanie z końmi to dla mnie mieszanka dwóch uczuć: strachu i miłości.  Widok stajni, zapach jej towarzyszący, rżenie koni wokół to warunki w których można poczuć zrywanie swoich mieszczańskich łańcuchów. To tu uciekłabym przed całym światem, rezygnując z najdroższych klejnotów tego świata. Codzienna wizyta w stajni to jak najlepsza terapia na zło tego świata i skołatane nerwy. Podczas przygotowania do tej sesji zdjęciowej, bałam się, że w trakcie fotografowania będę wyobcowana, a zwierzę nie będzie chciało współpracować, może źle zareaguje na obecność dodatkowej osoby i częste dźwięki migawki aparatu w stresującym dla niego momencie. Myliłam się. Koń, czyli tutaj moja bohaterka Carmen, bardzo charakterna 6 letnia klacz, która na moich oczach była podkuwana, tworzyła z kowalem odrębną przestrzeń. To jak teatr dwóch aktorów, którzy nie patrzą na reakcję widzów i nie oczekują aprobaty… Aby podkuć konia potrzeba predyspozycji do tego zawodu, doświadczenia i głębokiego poczucia odpowiedzialności za jego dobrą formę i zdrowie. Należy zdobyć sobie zaufanie konia. Precyzja i pewność ruchów kowala, którego fotografowałam udowodniły, że jest […]
26 Lut 2016 in KONIE, by